Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.
Chodzi o czytelników, którzy nie oddają w terminie wypożyczonych książek. Tylko w Książnicy na ok. 20 tys. wydanych egzemplarzy aż 10 proc. jest przetrzymywanych ponad trzy miesiące. Najbardziej niesolidni trzymają książki nawet od lat 90.
Nie pomagały upomnienia ani kary finansowe.
- Za każdy dzień naliczamy kary: 20 groszy lub za cenniejsze zbiory 1 zł - mówi Remigiusz Łaskarzewski, kierownik wypożyczalni Książnicy.
Rekordziście uzbierała się kara 4,5 tys. zł. Inny, który ma zapłacić 2,5 tys. zł poprosił o rozłożenie na raty.
Niektórzy bibliotekarze zaczęli stosować niekonwencjonalne metody. W bibliotece na Bezrzeczu kierowniczka wysłała skargę do męża czytelniczki przetrzymującej książki. Skargę na syna czytelniczki wysłała do jego szkoły.
- Inni ludzie pytali o te książki. Usiłowałam je odzyskać. Wiele razy dzwoniłam do tej pani. Bez efektu - tłumaczy Oksanna Wojtuszko, kierowniczka filii książnicy z Bezrzecza.
Książnica postanowiła problem dłużników rozwiązać kompleksowo i wynajęła firmę windykacyjną.
- Wysyłamy trzy upomnienia. Po trzecim kierujemy sprawę do windykacji - mówi Remigiusz Łaskarzewski.
Takich "spraw" przekazała już 600.
- W ciągu najbliższych dwóch tygodni te osoby otrzymają wezwanie do zwrotu książek i opłacenia naliczonej kary - mówi kierownik firmy windykacyjnej Eureka Finanse w Szczecinie (nazwisko do wiadomości redakcji).
Twierdzi, że to będzie grzeczne wezwanie z cytatem z literatury. Treść przygotowała specjalnie zatrudniona polonistka. - Później nasi terenowi windykatorzy skontaktują się z każdym z osobiście - zapowiada prezes Eureki. - Będziemy negocjować. Czy w trudnych przypadkach sprawy będą kierowane do sądu, zdecyduje Książnica.
Tysiące
Także Miejska Biblioteka Publiczna zamierza zatrudnić windykatorów. Ma 4 tys. dłużników jeszcze z czasów sprzed wprowadzenia systemu komputerowego (1999-2003) oraz 1520 od 2003 r. Wcześniej czytelnicy potrafili wypożyczać książki w wielu filiach i nie oddawać. Dziś wyłapie to system komputerowy. Pewien dłużnik przetrzymuje 55 tytułów. Kolejny z 15 filii wypożyczył 36 książek. Po interwencji komornika długi uregulowała jego matka. Inny w różnych miejscach wypożyczał i nie oddawał książki jednego autora - Bogusława Wołoszańskiego.
- Przetrzymują ponad 4 tys. dokumentów: książek i płyt. Każda kosztuje średnio 25 zł - mówi Marcin Wilczyński, kierownik promocji MBP. - W listopadzie w przetargu wyłonimy firmę windykacyjną.
W MBP książki legalnie można trzymać przez miesiąc. Później trzeba oddać lub przedłużyć termin wypożyczenia (maksymalnie można to zrobić dwa razy).
Kara za dzień przetrzymywania to w MBP 20 gr. Tu też trafiają się dłużnicy, którzy zalegają ponad 500 zł.
Bibliotekarze opowiadają, że ze wstydu dłużnicy wymyślają rozmaite historie. A to, że dzieci zgubiły książki. To znów, że ukradł je złodziej, który napadł ich na ulicy. Czasem wyjaśniają, że byli w szpitalu i na dowód chcą pokazać operowane miejsce.
- Najgorsi są ci, którzy wypożyczone książki usiłują sprzedać w antykwariacie - mówią bibliotekarze. - Nie wiedzą, że to szybko się wyda. Nawet sami antykwariusze nas powiadomią.
Anna Rutkowska, kierownik filii 28 MBP przy pl. Lotników (jednej z najpopularniejszych wśród czytelników) opowiada, że wielu dłużników wstydzi się przyjść oddać książki: - A nie powinni. Nikt nie będzie tego komentował. Trzeba przyjść, zapłacić karę i znów mieć czyste konto - zachęca.